sobota, 25 maja 2013
środa, 22 maja 2013
Rozdział II
3 miesiące później
~Robert
Czy to możliwe zakochać się w kimś nie znając go prawie w ogóle? Chyba tak, znam to uczucie. Nawet nie spytałem jak ma na imię. Minęły 3 miesiące. Nigdzie jej nie widziałem. Już nie jestem z Britney.
Dzisiaj impreza u znajomego Mario. Gdy wszedłem wszyscy mnie przywitali bo ostatnio jakoś nie mieliśmy częstego kontaktu. Oczywiście dużo alkoholu itd.
~Victoria
Nie chodziłam na mecze BVB od tamtego czasu. Chyba się w nim zadurzyłam. Dziś zdjęli mi aparat na zęby.Idę dzisiaj z sąsiadem - Kevinem na domówkę do jego znajomego. Ubrałam się i poszłam do Kevina.Gdy przyszłam już na mnie czekał. Pojechaliśmy do Troya - kolegi Kevina .Gdy tylko weszłam zauważyłam że wszyscy są już nieźle wstawieni, wszędzie walały się litry alkoholu i ... jak to możliwe co on tutaj robi ? W tłumie ujrzałam Roberta. Zaczarowały mnie jego niebieskie tęczówki.
-Dawno się nie widzieliśmy -powiedział.
-Nawet nie wiesz jak mam na imię -oburzyłam się.
-Ale wiem, że jesteś śliczna -komplementował.
Robert Lewandowski powiedział mi, że jestem śliczna O.o
-Zatańczysz ? -zapytał.
-Chętnie -odpowiedziałam.
Robert porwał mnie na parkiet. Był już ' lekko ' wstawiony. Jak na złość puścili wolną piosenkę. Robert przytulił mnie. Zaczął się zbliżać i chyba wiadomo co chciał zrobić. Zaczął mnie dotykać.
-Przestań !-oburzona warknęłam.
Na jednej nodze odwróciłam się i wściekła wyszłam z mieszkania. Za mną wyszedł Kevin.
-Coś nie tak ?-zapytał.
-Po prostu nie lubię typa..-odparłam.
-Rzadko się zdarza aby dziewczyna w twoim wieku nie lubiła Lewandowskiego -stwierdził.
-To ja jestem wyjątkiem -uśmiechnęłam się.
Pożegnałam się i poszłam do domu jednak ktoś mnie zatrzymał.
-Czekaj ! -zawołał.
-Tak ? -zapytałam.
-Czemu już wychodzisz ? -zapytał Reus.
-Po prostu jestem zmęczona -ziewnęłam specjalnie.
-Nie udawaj.. Lewy nie przypadł Ci do gustu ? -zapytał.
-Można tak powiedzieć -odparłam.
-Nie przejmuj się ! Odprowadzę Cię.
Szliśmy ciemnym Dortmundem. Staliśmy już pod moim domem. Niestety niezdarna ja zapomniałam kluczy. Zadzwoniłam mając nadzieję, iż Jessica jest w mieszkaniu. Na szczęście otworzyła. Stanęła zamurowana.
-Cześć ! Już wróciłam -mówiłam jak do ściany.
-Heej -wyjąkała.
-Jestem Marco -przedstawił się wrzawo Reus.
-Jaa..ja jestem Jessica ! -jąkała się.
Nagle zadzwonił mój telefon. Przeprosiłam i poszłam odebrać.
-Dlaczego wyszłaś ?! Przepraszam za to -mówił.
-Robert czego ty ode mnie chcesz ? Zostaw mnie w spokoju okej ? -mówiłam cicho aby nie usłyszeli.
-Przepraszam, bardzo mi się podobasz to nie moja wina -tłumaczył się.
-Moja też nie ! -krzyknęłam i się rozłączyłam.
Wróciłam do znajomych, którzy widać już się oswoili i rozmawiali jak starzy, dobrzy znajomi.Ominęłam ich i wróciłam do domu. Minęły 3 godziny a ja nie słyszę rozmowy Jessie i Marco a ta nadal nie wróciła. Wyszłam przed dom i zastałam ich w jednoznacznej sytuacji. Szybko i cicho zamknęłam drzwi i uśmiechnęłam się.
-Widocznie przypadli sobie do gustu -pomyślałam.
Na prawdę się zakochałam. Równocześnie znienawidzając. Tak bardzo go kocham i tak bardzo nienawidzę.
Wzięłam laptopa i zalogowałam się na facebooku.
Dodałam posta na facebooka.
" Miłość jest jedynym zjawiskiem, w którym można jednocześnie kochać i nienawidzić. "
A on ? A on to polubił.. I napisał do mnie..
-Nie chciałaś mnie znać bo kochasz kogoś innego ? Mogłaś powiedzieć od razu zrozumiałbym.
-W nikim innym się nie zakochałam, nie wiesz co czuję, nie znasz mnie nawet..
-Ale jestem na tyle mądry aby myśleć po tym co przeczytałem że kogoś kochasz.
-Tak ku*wa kocham i co ?
-Kto jest tym szczęśliwcem kogo kochasz a jednocześnie nienawidzisz ?
-Ty idioto ! A kto ?!
-Jak to ja ? Przecież nie chcesz mieć ze mną do czynienia !
-Bo się boję..
-Czego ?
-Tego, że po raz kolejny zostanę zraniona...
-Nigdy nie zostaniesz zraniona przez tego kto Cię kocha. Pamiętaj, nigdy..
Wtedy zamknęłam laptopa. Co to miało znaczyć ? Musiałam się z tym przespać. Odłożyłam na bok laptopa i zasnęłam.
sobota, 18 maja 2013
Rozdział I
Wyprowadziłam się z przyjaciółką do Dortmundu. Tutaj chcemy studiować i prowadzić własne życie.
Postanowiłam zabrać Jessicę na spacer, aby pozwiedzać tutejszą okolicę. Ubrałam się i zawołałam przyjaciółkę.
-Jessie! -krzyknęłam.
-No co ?! -odparła.
-Pospiesz się może co ? -pytałam ironicznie.
-Idę, idę -zeszła po schodach. -I jak wyglądam ?
-Super, super ! A teraz już idziemy ! -oznajmiłam.
Szłyśmy jakimś parkiem. W tle malował się stadion tutejszej drużyny ' Borussii Dortmund '. Uwielbiałam piłkę nożną. W Polsce grałam nawet w dziewczęcej drużynie ' Lecha Poznań ' ale się wyprowadziłam.
-Chciałabym wybrać się na ich mecz -marzyłam.
-Ja też ! Może kupimy bilety ? -zapytała przyjaciółka.
-Czemu nie ?! Chodź idziemy niedługo mecz z Realem może kupimy bilety na ten mecz ! -oznajmiłam wrzawo.
Kupiłyśmy dwa bilety i radosne wróciłyśmy do domu. Mecz już za 2 dni.
*2 dni później
Właśnie szykujemy się na mecz. Kupiłam koszulkę BVB z nazwiskiem ' Lewandowski ' zawsze lubiłam tego piłkarza. Jessie natomiast założyła podobną lecz z nazwiskiem ' Reus '. Wyszłyśmy na stadion.
Już po 8 minutach Borussia po golu Roberta Lewandowskiego objęła prowadzenie. Wyrównał Cristiano Ronaldo tradycyjnie.
Jednak mecz zakończył się triumfem gospodarzy. Po czterech golach Roberta Lewandowskiego BVB wygrało 4:1 i tym samym zbliżyło się do finału LM ! Nagle zobaczyłam pewną znajomą szatynkę przytulającą się do ' Lewego ' . Już pocieszył się po swojej byłej narzeczonej ? Ach tak, pamiętam tę dziewczynę ze zdjęcia zamieszczonego na pierwszej okładce pewnego magazynu. Nie wiedziałam, że Lewandowski typuje w takich sztucznych lalach.
-Ty patrz można sobie zrobić zdjęcie z Marco ! Poczekaj tutaj na mnie ja pójdę ! -odparła towarzyszka.
-Okej! -powiedziałam.
Czekałam na przyjaciółkę. Nagle ktoś na mnie wpadł a telefon wypadł mi z rąk.
-Przepraszam ! -od razu odparł.
-Mnie nie trzeba przepraszać, ale mój telefon -wskazałam palcem na rozbity telefon równocześnie spoglądając kto na mnie wpadł. Ujrzałam we własnej osobie bohatera dzisiejszego meczu.
-Odkupię ! Serio przepraszam -mówił.
-Nie trzeba..nie potrzebuję litości ani kasy stać mnie jeszcze na telefon -fuknęłam.
-Jeszcze raz przepraszam -powiedział i odszedł.
Nagle wróciła przyjaciółka.
-Ej Lewandowski też pozuje do zdjęć z fankami -zaśmiała się.
-Ooo to ja pójdę zrobić sobie zdjęcie -powiedziałam z łobuzerskim uśmiechem.
*Robert
Głupek ze mnie. Taka ładna dziewczyna a ja nawet nie zaprosiłem na kawę w ramach przeprosin. Wróciłem do Britney - mojej dziewczyny. Ciągle w głowie tkwiła mi dziewczyna na którą wpadłem.
Przede mną mnóstwo fanek, kolejka kilometrowa aby zrobić sobie ze mną zdjęcie. Nagle gdzieś w środku kolejki dostrzegłem tą czapkę. Full Cap z BVB ! Ona taki miała.. Szybko robiłem zdjęcia i przyszła kolej na nią.
-Widzę, że znowu się spotykamy -powiedziałem.
-Yhmm -mruknęła.
-Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę? -pytałem.
-To nie najlepszy pomysł.. -odpowiedziała i poszła.
*Victoria
Odmówiłam spotkania Lewandowskiemu. Pogięło mnie do końca. Ale on nie typuje w takich laskach jak ja. On woli te wytapetowane sztuczności.
Wróciłyśmy do domu. Wpatrywałam się w zdjęcie. Czułam że nie powinnam odmawiać tego spotkania. Ale teraz już za późno niestety. Nic na to nie poradzę. Stało się. Zawsze muszę coś spieprzyć. Przecież Lewandowski zawsze był moim idolem ! Kochałam się w nim...
Postanowiłam zabrać Jessicę na spacer, aby pozwiedzać tutejszą okolicę. Ubrałam się i zawołałam przyjaciółkę.
-Jessie! -krzyknęłam.
-No co ?! -odparła.
-Pospiesz się może co ? -pytałam ironicznie.
-Idę, idę -zeszła po schodach. -I jak wyglądam ?
-Super, super ! A teraz już idziemy ! -oznajmiłam.
Szłyśmy jakimś parkiem. W tle malował się stadion tutejszej drużyny ' Borussii Dortmund '. Uwielbiałam piłkę nożną. W Polsce grałam nawet w dziewczęcej drużynie ' Lecha Poznań ' ale się wyprowadziłam.
-Chciałabym wybrać się na ich mecz -marzyłam.
-Ja też ! Może kupimy bilety ? -zapytała przyjaciółka.
-Czemu nie ?! Chodź idziemy niedługo mecz z Realem może kupimy bilety na ten mecz ! -oznajmiłam wrzawo.
Kupiłyśmy dwa bilety i radosne wróciłyśmy do domu. Mecz już za 2 dni.
*2 dni później
Właśnie szykujemy się na mecz. Kupiłam koszulkę BVB z nazwiskiem ' Lewandowski ' zawsze lubiłam tego piłkarza. Jessie natomiast założyła podobną lecz z nazwiskiem ' Reus '. Wyszłyśmy na stadion.
Już po 8 minutach Borussia po golu Roberta Lewandowskiego objęła prowadzenie. Wyrównał Cristiano Ronaldo tradycyjnie.
Jednak mecz zakończył się triumfem gospodarzy. Po czterech golach Roberta Lewandowskiego BVB wygrało 4:1 i tym samym zbliżyło się do finału LM ! Nagle zobaczyłam pewną znajomą szatynkę przytulającą się do ' Lewego ' . Już pocieszył się po swojej byłej narzeczonej ? Ach tak, pamiętam tę dziewczynę ze zdjęcia zamieszczonego na pierwszej okładce pewnego magazynu. Nie wiedziałam, że Lewandowski typuje w takich sztucznych lalach.
-Ty patrz można sobie zrobić zdjęcie z Marco ! Poczekaj tutaj na mnie ja pójdę ! -odparła towarzyszka.
-Okej! -powiedziałam.
Czekałam na przyjaciółkę. Nagle ktoś na mnie wpadł a telefon wypadł mi z rąk.
-Przepraszam ! -od razu odparł.
-Mnie nie trzeba przepraszać, ale mój telefon -wskazałam palcem na rozbity telefon równocześnie spoglądając kto na mnie wpadł. Ujrzałam we własnej osobie bohatera dzisiejszego meczu.
-Odkupię ! Serio przepraszam -mówił.
-Nie trzeba..nie potrzebuję litości ani kasy stać mnie jeszcze na telefon -fuknęłam.
-Jeszcze raz przepraszam -powiedział i odszedł.
Nagle wróciła przyjaciółka.
-Ej Lewandowski też pozuje do zdjęć z fankami -zaśmiała się.
-Ooo to ja pójdę zrobić sobie zdjęcie -powiedziałam z łobuzerskim uśmiechem.
*Robert
Głupek ze mnie. Taka ładna dziewczyna a ja nawet nie zaprosiłem na kawę w ramach przeprosin. Wróciłem do Britney - mojej dziewczyny. Ciągle w głowie tkwiła mi dziewczyna na którą wpadłem.
Przede mną mnóstwo fanek, kolejka kilometrowa aby zrobić sobie ze mną zdjęcie. Nagle gdzieś w środku kolejki dostrzegłem tą czapkę. Full Cap z BVB ! Ona taki miała.. Szybko robiłem zdjęcia i przyszła kolej na nią.
-Widzę, że znowu się spotykamy -powiedziałem.
-Yhmm -mruknęła.
-Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę? -pytałem.
-To nie najlepszy pomysł.. -odpowiedziała i poszła.
*Victoria
Odmówiłam spotkania Lewandowskiemu. Pogięło mnie do końca. Ale on nie typuje w takich laskach jak ja. On woli te wytapetowane sztuczności.
Wróciłyśmy do domu. Wpatrywałam się w zdjęcie. Czułam że nie powinnam odmawiać tego spotkania. Ale teraz już za późno niestety. Nic na to nie poradzę. Stało się. Zawsze muszę coś spieprzyć. Przecież Lewandowski zawsze był moim idolem ! Kochałam się w nim...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
